21 września, 2021W NowościPrzez PlanetaBee7 Minuty

Kasia Hajduga  Wszystko zaczęło się od kuchni


0 Komentarzy

ZACZĘŁO SIĘ OD KUCHNI…

Mała kuchnia ze starym piecem. Słońce wpadało przez okno ogrzewając drewnianą skrzypiącą podłogę, a na białym krześle siedział dziadek ze słoikiem w dłoniach…

Dokładnie tak pamiętam tą scenę z dzieciństwa. To ona otworzyła mnie na to co w naturze najlepsze. Dziadek częstował mnie i resztę swoich wnuków miodem z pasieki z sąsiedztwa oraz mleczkiem pszczelim. Zawsze już będę pamiętała ten osobliwy rytuał i swego rodzaju troskę wyrażoną poprzez odmierzanie miodu i mleczka pszczelego. Odporność i zdrowie było bardzo ważne i wyrażone było w tym konkretnym geście. Jako dziecko widziałam to bardziej jako zabawę i krzywiłam się czasem. Dziś jestem za to bardzo wdzięczna, że nauczyłam się widzieć, że wszystko czego potrzebujemy jest w naturze. Często widziałam też dziadka jak pił napary z mieszanek ziołowych i nalewki lecznicze. Wykształciłam w sobie przekonanie, że na każdą dolegliwość jest odpowiednie remedium w naturze. Tamte dziecięce doświadczenia podyktowane miłością otworzyło mnie na późniejsze postrzeganie czym jest zdrowie i harmonia.

Odkąd pamiętam moje życie działo się wokół zdrowia, świadomości i tego gdzie są granice człowieczej, niewymuszonej możliwości. Moja fizyczna sytuacja (nie chodziłam do 17 roku życia) dalece różniła się od mojej świadomości oraz kondycji psychicznej. Już jako dziecko zastanawiałam się jak te części mnie mogą się ze sobą porozumieć i współpracować. Moja świadomość wyprzedzała niemożność ciała i czułam się bardzo szczęśliwa, gdyż czułam się czymś/kimś więcej niż moje fizyczne opakowanie. Wiem jak to może brzmieć… że może wypierałam swoją niewygodną sytuacje lub czułam się lepsza. Nic bardziej mylnego. Czułam się po prostu wewnętrznie spokojna, bo czułam, że moje wnętrze jest większe i silniejsze niż to co postrzegamy jako ograniczenie czy słabość. Postanowiłam zgłębiać wiedzę o mózgu, anatomii, psychobiologii i energetyce człowieka. Chciałam uczyć się, badać i doświadczać. Sprawdzać co dla mnie działa i jak bardzo plastyczna jest ludzka świadomość. Dzielę się tym z Tobą, byś wiedział/a, że wszystko co czujesz wewnątrz siebie jest tą prawdziwą cząstką prowadzącą Cię przez życie. To nie te natrętne myśli czy wyskakujące jak z kapelusza strachy stanowią o Tobie ani też nie definiują Ciebie. Często są po prostu po to, by zatrzymać Cię w starych uwarunkowaniach lub są informacją o tym, że jakaś nieprzeżyta emocja lub niezałatwiona sprawa chce opuścić Twoje ciało. Jednak to jest duży temat być może na jedno z kolejnych naszych spotkań.

Tym co piszę powyżej chcę Cię zachęcić do nowego sposobu postrzegania siebie i własnego życia. Dlatego przemycam informacje o sobie i o tym że działanie i doświadczanie życia w działaniu jest kluczowe przy jednoczesnym zgłębianiu teorii. Wiem jak mocne i trwałe mogą być mechanizmy i schematy naszego działania, bo to przecież one kiedyś nas od czegoś uratowały. Jednak warto pamiętać że nie Jesteś swoją historią i tym co się wydarzyło. Kiedy stale powtarzasz to co się wydarzyło i żyjesz tym, to utrwalasz fałszywy obraz siebie. Przecież nie Jesteś zdarzeniami a zdarzenia po prostu były po to, byś wyciągnęła konkluzję, zobaczył/a siebie w odbiciu sytuacji i zapytał/a siebie czy to odzwierciedla to kim naprawdę Jesteś. Bez oceny i uciekaniem w obarczanie świata swoją sytuacją.
Proponuję Ci ćwiczenie:

Napisz swój życiorys. Możesz go pisać fragmentami i tak długo jak potrzebujesz. Nie spiesz się. Ważne jest, abyś po każdym znaczącym wydarzeniu napisał/a innego koloru długopisem lekcję jaką wyciągnęłaś z tej sytuacji, która jest Twoją siłą. Kiedy dokończysz życiorys przepisz tylko te zdania napisane innym długopisem i zostaw tylko sobie tylko ją. A cały życiorys po prostu podrzyj lub spal. W ten symboliczny sposób zakańczasz etap życia własną historią. Baw się dobrze i pozwól sobie przeżyć i dokończyć nieprzeżyte emocje pisząc życiorys.

Wracając do mojego przykładu. Tak na pewien etap swojego życia nie chodziłam i nawet nie siedziałam. Jednak siła życiowa we mnie cały czas była większa niż to i prowadziła mnie i moje ciało przez kolejne etapy, by ciało i całe moje życie znalazło się w „prawdziwym” miejscu. Miejscu współpracy między światem wewnętrznym i zewnętrznym. Często zbyt mocno skupiamy się by poradzić sobie z zewnętrznymi okolicznościami i przeszkodami zamiast najpierw zapytać:

„Jakim przekonaniom daję wiarę, że biorę udział w takiej sytuacji lub ją kreuję?”.

W ten sposób możesz wziąć odpowiedzialność za własne życie, w którym spotka się działanie, czucie i myślenie.

Studiuję zdrowie człowieka na każdym poziomie od dzieciństwa. Pierwszą książkę w 7 klasie podstawówki jaką kupiłam za uzbierane pieniądze była taka o autogennym treningu oraz tworzeniu treningu wizualizacyjnego. To był chyba 1993 rok. Później to co było moją pasją stało się profesją. Podstawą było dla mnie poznanie fizjologii człowieka. Dlatego wybrałam kierunek medyczny (jestem analitykiem medycznym). Kolejne szkoły, szkolenia i certyfikaty. Uczyłam się psychologii i relacji psyche z ciałem (m. in: psychologia w Australii). Dziś jestem terapeutką, trenerką mentalną i trenerem rozwoju osobistego. Oto miejsce, w którym jestem. W mojej pracy łączę wiedzę o ciele, psychice i emocjach. Zajmuję się także terapią Voice Dialogue i Ustawień Systemowych. Jednak dla mnie nie one były ważne, a zgłębianie wiedzy i podnoszenie kwalifikacji. A scenariusz mógłby być inny. Mogłam zostać w miejscu, w którym dałabym pełną wiarę myśleniu, że jako osoba niepełnosprawna już zawsze będę zależną i mieszkającą z mamą i że nic dobrego mnie nie czeka.

Dokonałam wyboru tak jak i Ty dokonujesz wyboru każdego dnia.

Karmisz białego czy czarnego wilka w sobie?

Te pytania niech będą początkiem Twojej nowej relacji z sobą i ze światem. Początkiem takiej myśli, że wszystko jest możliwe.

Kasia Hajduga
e wszystko jest możliwe.